Impuls!

przez , 21.lip.2015, w Zmiany

Tak! Właśnie tak! Czasami potrzebny jest impuls, bodziec, aby zacząć działać, aby zacząć robić coś na co zawsze się miało ochotę, ale jakoś z motywacją było słabo. I właśnie tak mam! Co zaczęłam? Oczywiście inwestować w siebie i szkolić swoje języki obce. Szkoła, szkołą (zresztą ona dopiero we wrześniu). Poszukałam, poszperałam i znalazłam! Ludzi z różnych zakątków świata, którzy chcą podszkolić swój angielski, a także tych. którzy chcą wymianki: ich angielski, a mój polski. Układ idealny, a ja muszę zająć czymś swoje myśli.

Czas. czas, czas… liczę na Ciebie!!

Zostaw komentarz więcej...

Uparcie i skrycie… och! życie!

przez , 20.lip.2015, w Codzienność, Zmiany

Wróciłam…

oj dawno mnie nie było, a tak wiele się wydarzyło! Nie wiem na jak długo zostanę, ale o powrocie myślałam już od dłuższego czasu. Brakuje mi przelania swoich myśli na „papier” (tu: wersja współczesna).

Od czego zacząć… jestem w Belgii. Decyzję podjęłam i nie żałuję. Tęsknię, tak bardzo tęsknie za przyjaciółmi, rodziną, krajem! Jednak teraz każdy ma swoje życie, swoje problemy, szczęścia, obowiązki. A ja?! Cóż… jakoś nie jestem przekonana, czy znalazłam tu swoje miejsce na ziemi. Póki co praca mnie motywuję, uczę się coraz więcej, chodzę na kurs językowy. Inwestuję w siebie.

Jednak czy to wystarczy? Może gdzieś popełniam błąd, może powinnam coś zmienić. Co ja chcę w życiu robić? Gdzie chcę zamieszkać? Nie wiem… ta niewiedza sprawia, iż popadam w melancholię. Niczego nie żałuję, cieszę się z obecnego stanu rzeczy, aczkolwiek czegoś mi brak. Brak mi przekonania, pewności.

Od początku ten rok nie jest najlepszym rokiem dla moich najbliższych. Najpierw wielkie szczęście, a później BACH! nieszczęście jeszcze większe… Los sobie z nami pogrywa. Rodzice się rozwodzą, mama wyprowadziła się z domu i odsunęła się od nas, moja siostra poroniła, babcia zmarła, a ja rozstałam się z cudownym chłopakiem… Czasami miłość nie wystarcza, oboje o tym wiemy, decyzja była słuszna, a mimo wszystko tak bardzo boli… Znowu czas… Czas, któremu muszę dać czas, aby dojść do siebie. Ile jeszcze? Jak wiele musimy wycierpieć? Ponoć nieszczęścia chodzą parami, a ja mam wrażenie, że u mnie zwaliły się całym stadem.

2 komentarze więcej...

Nowy rok, nowe możliwości…

przez , 23.gru.2013, w Praca, Zmiany

Pisałam niejednokrotnie o tym, iż uwielbiam swoją pracę, nieprawdaż? I oczywiście w tej kwestii nic się nie zmieniło… Może poza tym, iż zostałam doceniona, wyróżniona..(?) Jakby nie było… wyprowadzam się do Belgii. Po nowym roku to właśnie tam zaczynam układać sobie życie… Generalnie istotne kwestie mam zapewnione, a pozostanie mi aklimatyzacja w nowym kraju. Sama nie wiem jak będę się czuła poza ojczyzną, z którą nie miałam zamiaru rozstawać się na dłużej… Jak widać życie lubi nas zaskakiwać : )

Od początku i w dużym skrócie: ostatnia dwutygodniowa delegacja zaowocowała w ofertę pracy w samym sercu firmy w Belgii. W przeciągu 15min pytanie zupełnie „teoretyczne”…

- M. co byś powiedziała, jakby zaoferowano Ci pracę tutaj na miejscu w Belgii?

- Nie wiem. Musiałabym się zastanowić. Nie myślałam nad tym.

- To się zastanów, a później pogadamy.

… przekształciło się w rzeczywistą ofertę. Zatem trzeba było się zastanowić : ) I tym oto sposobem wyprowadzam się… niebawem.

Kobieta, kobieta inżynier, młoda kobieta inżynier – ma szansę na rozwój i zaistnienie w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Trzeba lubić to co się robi oraz trafić na osoby, które zaufają, dadzą szansę i umożliwią rozwój. Całe szczęście, że ja na takie trafiłam.

Dziękuję. Życie jest piękne : )

1 komentarz więcej...

Słonecznie i kolorowo…

przez , 19.paź.2013, w Codzienność

W moim zakręconym ostatnio świecie czas płynie szybciej niż jestem w stanie sobie to wyobrazić… Dlatego też wchodząc tutaj zdałam sobie sprawę, iż nie było mnie niemalże miesiąc!! W tym czasie oczywiście wydarzyło się wiele przyjemnych sytuacji. Między innymi w gronie wspaniałych znajomych świętowałam swoje kolejne urodzinki. Jest się z  czego cieszyć, gdyż tak przyjemnie się składa, iż każdy mój kolejny rok jest jeszcze cudowniejszy niż poprzedni. Także wiele szczęścia przede mną. Oczywiście już kilka dni po urodzinach w pracy ułożyło się jeszcze lepiej niż było : ) Kilka znajomych koleżanek „wkręciłam” w taneczną przygodę salsowania. Nasze grono coraz bardziej się powiększa. Wróciłam do zdrowia. Generalnie jak zmiany, to tylko na lepsze : )

1 komentarz więcej...

Głęboka woda…

przez , 21.wrz.2013, w Praca

Ostatnio zostałam zaproszona na rozmowę z szefostwem. Usłyszałam wówczas bardzo motywujące słowa oraz przedstawiono mi nowe zadanie. Jednocześnie padło zdanie: „Podczas tego projektu zostanie Pani wrzucona na głęboką wodę”. Hmm… uwielbiam to stwierdzenie „głęboka woda”. Jedyna moja myśl – wypłynę! Nie dam się wciągnąć w otchłań. Zatem czas w pracy miałam bardzo napięty. Starałam się wywiązać z pełni samodzielnego zadania. Wczoraj dopięłam wszystko na ostatni guzik i czekam na opinię. Istotne, że jestem zadowolona z efektów swojej pracy. Przyznam, iż owe zadanie tylko zwiększyło moja fascynację i zainteresowania… konstrukcją : ) Cieszyłam się z każdej węzłóweczki, kątownika, łebkownika zamieszczonego na moim projekcie.

W nagrodę dzisiaj idę na zakupy. A co! W końcu zasłużyłam na piękną sukienkę : )

10 komentarze :, , więcej...

Zaplątanie…

przez , 15.wrz.2013, w Codzienność

Nie znoszę się spóźniać. Staram się być przed czasem, ewentualnie dotrzeć w wyznaczone miejsce punktualnie. Zawsze tak miałam i podejrzewam, iż to się nie zmieni. Niekiedy są sytuacje, tzw. losowe, które sprawiają, iż  dotarcie do celu w wyznaczonym czasie jest niemożliwe. W takim przypadku  informuję osobę oczekującą. Nawet, gdy to spóźnienie może być „tylko” 5 minutowe. Nie ukrywam, iż tego samego oczekuję od innych, ale… Nie zawsze jest to praktykowane.

Z niewiadomych przyczyn ubzdurałam sobie, iż wczorajsze spotkanie ze znajomymi ma rozpocząć się o 20.30. Oczywiście przyszłam wcześniej i czekam… czekam… czekam… Minęło 10 min, więc piszę do koleżanki, że już czekam. Na co dostaję odpowiedź „Coś bardzo wcześnie przyszłaś. Ja jestem w drodze. Miałyśmy się spotkać o 21.00″. Faktycznie! A ja cały dzień miałam w głowie, że to ma być 20.30. Jednakże akurat był projekt PIWO na wrocławskim Rynku, więc oczekiwanie było przyjemne.

W pewnym momencie zbliża się do mnie pewien lokalny mieszkaniec, który na wstępie informuje:

P1: „Przepraszam Panią. Ja nie chcę pieniędzy. Naprawdę! Mogłaby Pani kupić mi coś ciepłego?”

ja: Oczywiście, że tak. Co Pan by potrzebował?

P1: „Cokolwiek, może być kawa, herbata.”

Szybko zlokalizowałam, gdzie mogę nabyć „coś ciepłego” i tam też się udaliśmy. Po czym ów mężczyzna stwierdził: „Poczekam na zewnątrz”. Po przekazaniu ciepłego jedzenia i napoju  wróciłam do umówionego miejsca. Nagle słyszę:

P2: „To miło, że pomogła Pani potrzebującemu” – zaczęłam się okręcać, aby zlokalizować mówcę

Zupełnie mnie zaskoczył, gdyż musiał obserwować całe zajście, a następnie udać się za mną, aby nawiązać rozmowę. Tym razem był to turysta, zupełnie wyluzowany (moje nozdrza wyczuły, iż niedawno palił Panią M. : ) ) i bardzo sympatyczny. Chwilę porozmawialiśmy, wymieniliśmy swoje zdanie na temat zaistniałej sytuacji. Ustaliliśmy, iż czekamy na znajomych. Jednakże on byłby w stanie dołączyć do swoich później, gdybym tylko zgodziła się wybrać z nim na piwo i dalej pokonwersować. Co w tym momencie absolutnie nie wchodziło w grę. Po czym zapytał jak mnie może znaleźć, gdyż za kilka miesięcy ponownie zawita do Wrocławia. Ewidentnie muszę robić dobre pierwsze wrażenie : )

Chwile po naszym rozstaniu przyszły oczekiwane znajome, które się nie spóźniły…

2 komentarze :, , więcej...

Nieśmiałość…

przez , 04.wrz.2013, w Bez kategorii

K: W tańcu każdy może znaleźć coś dla siebie. Decydujemy się na niego z różnych powodów. Przykładowo chciałabym zwalczyć pewnego rodzaju nieśmiałość…

M: Ty!? Nieśmiałość?!! Przecież nie jesteś nieśmiała.

K: Uważam, że są różne rodzaje nieśmiałości…

6 komentarze więcej...

Stało się…

przez , 24.sie.2013, w Codzienność, Zmiany

Tak! Tak! Stało się! Byłam na swojej pierwszej przetańczonej salsotece i jestem ZACHWYCONA!! Początkowo trochę się krępowałam, gdy kolega wyciągnął mnie na parkiet, na którym byliśmy jedyną tańczącą parą : D Jednakże z każdym kolejnym utworem było coraz lepiej. Także od teraz wpisuję saloteki na moją listę  zajęć „obowiązkowych”.

Dzisiaj szaleństwa ciąg dalszy, ale raczej w innym klimacie, równie fajnym : )

 

4 komentarze :, , , więcej...

Norwegia – drugie oblicze…

przez , 21.sie.2013, w Bez kategorii

Wróciłam! Mimo tego, iż nie obyło się bez „niespodzianki” w formie wydłużonego czasu oczekiwania na samolot do Polski, to i tak jestem zachwycona. Miałam okazję zwiedzić Oslo oraz Drammen, w którym mieszkałam przez te kilka dni mojego pobytu na obczyźnie. Widzę ogromną różnicę pomiędzy moją wcześniejszą Norwegią, a tą weekendową. Przede wszystkim zabudowa. Wcześniej otaczały mnie kolorowe, drewniane domki tak charakterystyczne dla stylu skandynawskiego. Z kolei teraz wszędzie bloki, galerie, sklepy… Cywilizacja! Jednakże wszystko w pięknym otoczeniu zieleni oraz akwenów.

Moją uwagę przykuła niezliczona ilość fontann i posągów, które są niemalże na „każdym kroku”. Jednym z miejsc w stolicy, które udało mi się odwiedzić, i które zrobiło na mnie ogromnie pozytywne wrażenie jest Park Vigelanda, w którym można znaleźć 212 rzeźb przedstawiających łącznie 600 postaci. Niektóre dość kontrowersyjne, zaskakujące, ale wszystkie niezwykle ciekawe. Ciężko było oderwać wzrok. Coś pięknego!!

Ponadto most w Drammen, który z lotu ptaka wygląda jak litera Y, stąd też jego nazwa „Ypsilon”, służy wyłącznie do przemieszczania się pieszych. Nieopodal niego zlokalizowana jest ogromna srebrna kula, która w „tajemniczy” sposób połączona jest z mostem i przetwarza jego wibrację na „syreni śpiew” – myślę, iż to nie tylko moje skojarzenie : )

Także nowe jak dla mnie oblicze Norwegii jest równie interesujące jak i to pierwsze, aczkolwiek zupełnie inne. Tak jak do tamtej mogłabym wybrać się wyłącznie w celu turystycznym, tak w tej drugiej jestem sobie w stanie wyobrazić swoją egzystencję : ) Jednakże póki co nigdzie nie mam zamiaru się przeprowadzać.

P.s. Poniżej jeszcze kilka zdjęć. Przeglądając fotografie zdałam sobie sprawę, że zrobiłam zbyt mało ujęć… Jednakże priorytetem byli moi znajomi, dlatego też podczas zwiedzania większość czasu pochłaniała nas rozmowa. Mam jednak nadzieję, że ta namiastka będzie doceniona : )

8 komentarze :, więcej...

Fiordy to mi z ręki jadły… – odwiedziny

przez , 17.sie.2013, w Codzienność

Niebawem wyruszam do Norwegii. Tylko, że tym razem w odwiedziny. Od ponad roku nie widziałam bliskich mi znajomych. Dlatego też tak bardzo cieszę się na tę podróż : ) Generalnie wspomnienia związane z nimi są niezwykle zabawne. Zresztą pierwsze spotkanie z M. nie wskazywało na to, iż kiedykolwiek się zaprzyjaźnimy. Identyczne imię, odmienne charaktery. Jak się z czasem dowiedziałam: „Za dużo się uśmiechałaś i ciężko było mi się do Ciebie przekonać”  : ) Z kolei koledzy mieli na ten temat odmienne zdanie : )

Już niebawem: „A fiordy to mi z ręki jadły” :)

2 komentarze : więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...